Wpisy

Lost Dogs

Czternaście lat temu nakładem wytwórni Epic wydany został kompilacyjny album Pearl Jam pt: „Lost Dogs”. To album dwupłytowy, zawierający 30 kompozycji (choć de facto 31), w przeważającej części rarytasów pochodzących z różnych sesji nagraniowych, składanek, stron B singli. Są tu takie perełki jak „Dead Man”, „Whale song”, utwory wydane jako single świąteczne dla członków fanklubu zespołu, np. „Let Me Sleep czy „Strangest Tribe”. Jest też „Footsteps”, które, jak wiadomo ma identyczną linię melodyczną co „Times of Trouble” Temple of the Dog, ale inny tekst oraz „Bee Girl”, która jest nawiązaniem do postaci dziewczynki-pszczółki, bohaterki teledysku „No Rain” grupy Blind Melon. „Bee Girl” jest wyjątkowa z jeszcze jednego powodu. Na płycie „Lost Dogs” jest umieszczona na końcu całego zestawienia i zawiera tzw. „hidden track” w postaci „4/20/02” – utworu będącego hołdem dla zmarłego Layne’a Staley’a – wokalisty Alice In Chains. Tytuł piosenki jest datą, gdy Layne Staley został znaleziony martwy w swojej posiadłości. Muzycy Pearl Jam pierwotnie mieli umieścić „4/20/02” na płycie „Riot Act” – utwór ten pochodzi zresztą z sesji nagraniowej tejże płyty – jednak ostatecznie uznali, że nie jest to dobry pomysł i piosenka doczekała się publikacji na „Lost Dogs”. Jeśli poczekacie 4 minuty i 20 sekund od momentu zakończenia „Bee Girl” usłyszycie głos, gitarę i intymne wyznanie zaklęte w słowach a wyśpiewane przez przyjaciela Layne’a Staley’a.

Okładka dwupłytowego albumu “Lost Dogs”

Dla mnie płyta „Lost Dogs” jest jedną z ulubionych. Brakuje mi na niej jednak choćby „Crazy Mary”. Wiem, że utwór ten jest często grany na żywo i pojawił się jako dodatek na wydanej w 2011 reedycji płyty „Vs”, ale dla mnie jest niewątpliwym rarytasem i powinien znaleźć swe miejsce na albumie, który takowe zawiera. Fajnie byłoby też usłyszeć „Real Thing” – duet z Cypress Hill z soundtrack’u do filmu „Judgement Night”. Swoją drogą ścieżka dźwiękowa do tego filmu zwierała same ciekawe, a czasem zaskakujące kolaboracje muzyczne. Może „Real Thing” nie pasowała do zamysłu twórczego „Lost Dogs”?

Oprawa graficzna płyty jest dość monochromatyczna, a przynajmniej ograniczona kolorystycznie. Ciekawe są zdjęcia panów z Pearl Jam z polaroidowymi oczami, no i świetny jest pomysł z krótkimi opisami każdego utworu. Szczególnie, że na temat kompozycji wypowiadają się wszyscy członkowie zespołu (z wyłączeniem perkusistów). O jednej z moich ulubienic – „You” Eddie Vedder pisze na przykład, że powstała podczas 10-minutowej przejażdżki samochodem i gdyby podróż była dłuższa to być może i utwór byłby bardziej złożony. Nie jest to co prawda szczególna reklama dla „You”, a w rzeczywistości piosenka porywa i ma w sobie to „coś”, co od zawsze przyciąga mnie do muzyki Pearl Jam.

Zdjęcia z wkładki do płyty

Album „Lost Dogs” nie zawiedzie fanów muzyki rockowej, a szczególnie fanów zespołu. Jednak nie-fanom, lub osobom aspirującym do tego miana również bardzo ładnie pokaże wszechstronność i kreatywność jednego z ciekawszych zespołów w historii rocka. Poniżej znajdziecie link do mojego kolejnego ulubieńca pochodzącego z “zaginionych psiaków”, czyli „Hold on”. Utwór pochodzi z sesji nagraniowej płyty „Ten”. Miłego słuchania!

1 thought on “Lost Dogs”

  1. “Hold on” to również jeden z moich ulubieńców z tego zestawu, podobnie jak “Alone”. Jest klimat i przestrzeń tak charakterystyczna dla wczesnego Pearl Jam, której tak bardzo mi obecnie brakuje. Do dziś pojąć nie mogę dlaczego te dwa znakomite kawałki były odrzutami i nie znalazły się na “Ten”. Może pojemność analogowego wydania płyty to spowodowała, kto wie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *