Wpisy

Są takie produkcje, które ogląda się tylko po to, aby wyrobić sobie o nich opinię. Dlatego też zdecydowałam się na obejrzenie programu „Autopsy. The last hours of..” opisującego ostatnie godziny życia Chrisa Cornella. Odcinek ten, będący jedną z części paradokumentalnej serii już przed swoją emisją wzbudzał kontrowersje. Fani Soundgarden próbowali nawet doprowadzić do rezygnacji z jego upublicznienia. Rozumiem taką postawę a po obejrzeniu programu tym bardziej ją popieram. Nie bardzo rozumiem bowiem ideę powstania tego typu produkcji, niczemu ona nie służy i nie niesie ze sobą żadnych wartości. Oczywiście, już zawsze mnożone będą domniemania i tezy związane ze śmiercią Chrisa. Podobnie jak dzieje się to w przypadku samobójstwa Kurta Cobaina. Ale czy widzom naprawdę potrzebne są produkcje żerujące na tej tragedii? Czy nie lepiej byłoby nakręcić wartościowy dokument o tym niezwykłym artyście? To przykre, ale zdaję sobie sprawę, że postawione pytania w dzisiejszych czasach są niestety czysto retoryczne.

Sądzę, że każdy odcinek „Autopsy…”, w tym i ten konkretny mają podobną strukturę. Łopatologiczne inscenizacje rodem z magazynu „997” przeplatane kilkoma ogranymi wstawkami autentycznych nagrań plus wypowiedzi znawców oraz znajomych głównego bohatera. Ponadto, powtarzane po kilkanaście razy tezy i informacje oparte głównie na domysłach. Produkcji nie ratują nawet występujący w niej eksperci – psycholog oraz patolog sądowy, którzy analizują i interpretują wyniki autopsji Cornella. To już nawet brzmi kuriozalnie – analiza wyników autopsji na antenie TV. Ale najlepsze jest w tym wszystkim to, że żadne wysnute konkluzje nie doprowadzają do rozwikłania zagadki samobójstwa muzyka. Kwestia ta pozostaje otwarta. Nasz główny ekspert z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nie da się jednoznacznie stwierdzić co popchnęło Cornella do odebrania sobie życia. Mogły to być zarówno jego wcześniejsze doświadczenia z używkami, trudne dzieciństwo, jak i jakieś wydarzenia z ostatnich tygodni jego życia. Pytania postawione na początku programu i powtórzone na jego końcu pozostają zatem pytaniami bez odpowiedzi. I nic w tym dziwnego. Moim zdaniem żadnego samobójstwa nie da się do końca w sposób logiczny dla ogółu wytłumaczyć. Nawet jeśli samobójca zostawia list pożegnalny, to i tak śmierć zadana samemu sobie wzbudza szok i niedowierzanie. Oraz mnoży pytania, na które nigdy nie uzyska się jasnych odpowiedzi. A nawet jeśli, to nie dostarczy ich z pewnością produkcja w stylu  „Autopsy. The last hours of..”.

Warto dodać, iż wśród osób wypowiadających się w programie na temat Cornella zabrakło tych najbliższych artyście. Przypadkowy dziennikarz, czy członek zespołu grającego grunge w tej samej epoce co Soundgarden to za mało, by uznać program za wiarygodny. Stanowczo odradzam Wam oglądanie tego wątpliwej jakości dzieła. To stracony czas, który dużo sensowniej poświęcić na słuchanie muzyki Chrisa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *