Wpisy

He ain’t gonna die

“Ain’t found a way to kill me yet, eyes burn with stinging sweat” to pierwsze wersy kultowego już “Roostera” grupy Alice in Chains. Bardzo lubię utwory o czymś, opowiadające jakąś historię, czy zmuszające do myślenia oraz podejmowania próby ich interpretacji. „Rooster”, jak zresztą wiele innych grunge’owych kompozycji taki właśnie jest. Dodatkowo, rozpoznaje się go momentalnie, od pierwszych akordów. To jeden z dłuższych utworów zespołu, pochodzi z płyty „Dirt” a jego autorem jest Jerry Cantrell. Być może wygłoszę niepopularną opinię, ale uważam, że to Cantrell w głównej mierze był i jest odpowiedzialny za charakterystyczne brzmienie zespołu. Naturalnie bardzo mi przykro, że Layne Staley, z oczywistych względów nie przyczynił się do powstania dwóch ostatnich płyt Alice In Chains, sądzę jednak, że to bez udziału Jerry’ego, bardziej niż któregokolwiek innego członka zespół mógłby przestać istnieć.

Wracając jednak do bohatera dzisiejszego wpisu, myślę, że każdy, kto  w mniejszym lub większym stopniu zna język angielski rozumie, że „Rooster” nawiązuje do tematyki wojny w Wietnamie. Co więcej, tekst utworu opisuje wojenne doświadczenia ojca Jerry’ego Cantrella, który, nota bene, pojawia się nawet w teledysku do utworu. Cantrell przyznał, że napisanie przez niego utworu było swego rodzaju próbą pojednania się z ojcem oraz zrozumienia człowieka, który poprzez swoje doświadczenia zmienia się i przestaje przystawać do standardowego obrazu bohatera. Ojciec muzyka, jak wielu byłych żołnierzy po powrocie z Wietnamu nie potrafił odnaleźć się w rzeczywistości tzw. „normalnego życia”, miał problem z alkoholem, rozstał się z matką artysty, nie umiał zbudować trwałej i ciepłej relacji z synem. Dorosły Cantrell spojrzał jednak z innej perspektywy na zachowanie ojca właśnie podczas pisania utworu „Rooster”. Bezpośrednią inspiracją do skomponowania tego utworu był dla muzyka wywiad, którego jego ojciec udzielił reżyserowi Markowi Pellingtonowi (to on wyreżyserował później teledysk do tej kompozycji). W wywiadzie pojawiło się wiele nieznanych Cantrellowi faktów, a jego ojciec opowiadał do tego stopnia szczerze o swoich wojennych doświadczeniach, że Pellington uznał, iż opowieści te powinny stanowić główną oś teledysku do utworu „Rooster”. Dla samego reżysera praca nad videoclipem miała również dość osobisty wymiar. Była kontynuacją wątku dotyczącego relacji ojciec-syn, który pojawił się w nakręconym przez niego dokumencie dotyczącym walki jego ojca z chorobą Alzheimera.

Jeśli idzie o muzyczną stronę utworu to “Rooster” rozpoczyna się i toczy leniwie, by eksplodować w refrenie całą mocą dwugłosu Staleya i Cantrella. To trochę jak wyczekiwanie w ciszy na burzę.

Istnieją przynajmniej dwie teorie dotyczące genezy tytułu nadanej kompozycji. Pierwsza mówi o tym, że tytułowy “rooster” (kogut) to prawdopodobnie pseudonim żołnierzy, którzy w czasie wojny wietnamskiej posługiwali się karabinem maszynowym M60 i ostrzeliwali teren, którego zasięg przypominał kształtem koguci ogon. Druga teoria mówi o tym, że mianem „koguta” dziadek Jerry’ego Cantrella określał swego syna, ze względu na fryzurę oraz zadziorny charakter chłopca.

Teledysk do utworu stanowi krótka fabuła, w której ukazane są sceny walk wojennych przeplatane ujęciami grającego zespołu. Obraz utrzymany jest w czarno-białej kolorystyce i kojarzy się ze słynnymi filmami poruszającymi tematykę wojny w Wietnamie, choćby kultowym „Plutonem”. Ze względu na brutalność niektórych ujęć (np. momentu, w którym mina rozrywa nogę jednemu z bohaterów) MTV nie chciało emitować teledysku, lecz ostatecznie zaczęło prezentować jego okrojoną wersję. Pełna wersja wideoklipu jest dostępna jedynie na DVD pt: „Music Bank: The Videos”, wydawnictwie z 1999 roku zawierającym wszystkie oficjalne wideoklipy Alice In Chains.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.