Wpisy

MTV Unplugged – kultowe koncerty lat 90-tych

Koncerty Unplugged stały się kultowym cyklem koncertów emitowanych przez stację MTV i wielu artystów, tak rockowych, jak i popowych zdecydowało się na zagranie koncertu w takiej odsłonie. Warunek był jeden – gramy bez prądu. Wielka Czwórka z Seattle to także koncerty Unplugged, jednak jeden z zespołów nigdy takowego nie zagrał. Mowa o Soundgarden. Nie wiem dlaczego tak się stało, trudno mi też znaleźć jakieś wiążące informacje na ten temat, a osobiście uważam, że taki koncert byłby niezwykle ciekawy. Poniekąd pokazały to solowe występy Chrisa Cornella, podczas których prezentował swoją twórczość z towarzyszeniem jedynie gitary akustycznej. Koncerty te odbywały się jednak stosunkowo niedawno, gdy Cornell był już dojrzałym muzykiem z wieloma dokonaniami na koncie, a koncerty Unplugged Pearl Jam, Alice in Chains czy Nirvany nagrano w latach 90-tych. Może właśnie bezkompromisowość, bunt i brak bagażu doświadczeń osoby 50-letniej sprawiły, że Unplugged trzech pozostałych bandów to jedne z lepszych wydawnictw tego cyklu. Występ Soundgarden dopełniłby tylko całości i definicja maestrii zostałaby napisana do końca.

Pearl Jam zarejestrował co prawda swój koncert „Bez prądu”, jednak na antenie MTV został wyemitowany jedynie ok. 30-to minutowy skrót tego występu. Oficjalne DVD z zapisem koncertu Unplugged ujrzało światło dzienne dopiero w 2009 roku, przy okazji wydania reedycji płyty „Ten”. Koncert Unplugged jest dowodem na to, jak dobrym zespołem jest i zawsze był Pearl Jam, a wygłupy, żarty i miny Eddiego dodają tylko uroku temu występowi. Liczy się tu bowiem przede wszystkim muzyka, tak dla widza, jak i dla jej twórców.

Eddie Vedder podczas występu MTV Unplugged w 1992 roku (źródło Getty Images)

Na koncercie Nirvany natomiast, oprócz punktów obowiązkowych typu „Come as you are” czy „Polly” pojawiło się aż 6 coverów, w tym „The man who sold the world” David’a Bowie’go. Zespół gra doskonale, głos Kurta brzmi fantastycznie, aranżacje utworów, w tym wspomnianych coverów są również niezwykle dopracowane. Choć, pozornie, w zachowaniu muzyków dominuje luz i beztroska. Płyta z zapisem tego legendarnego już koncertu ukazała się pół roku po samobójczej śmierci Kurta, a do tej pory na całym świecie sprzedano ok.16 milionów egzemplarzy krążka.

Kurt Cobain podczas MTV Unplugged w 1993 roku

Alice in Chains na miejsce swojego występu wybrali Nowy Jork. Rejestrowanie koncertu było żmudną i długotrwałą pracą, niektóre utwory nagrywano bowiem po kilka razy nim udało się ostatecznie nagrać ich najlepiej brzmiące wersje. Zespół rekompensował jednak publiczności wszelkie niedogodności żartując i opowiadając anegdotki pomiędzy kolejnymi utworami. Co ciekawe, wśród fanów na widowni zasiedli muzycy Metalliki, zespołu zaprzyjaźnionego z AIC. Oprócz utworów takich jak;   „Down in a hole”, „Angry Chair” czy „Would?” zespół zagrał na koniec rzecz do tamtej pory nieznaną. Mowa o „Killer is me”, w całości napisanym przez Jerry’ego Cantrell’a.

Alice in Chains podczas koncertu MTV Unplugged w 1996 roku

Wielu wykonawców zdecydowało się na nagranie swojego materiału w wersji Unplugged. Byli to m.in.: Tori Amos, Neil Young, Hole, Stone Temple Pilots, Bob Dylan czy Eric Clapton, żeby wymienić tylko kilka najznamienitszych nazwisk. Również popowi, ale także polscy artyści zdecydowali się na koncerty tego rodzaju. Kayah, Kult i Hey mają na swoim koncie takowe produkcje. Jednak to lata 90-te były tym okresem, w którym koncerty Unplugged święciły największe tryumfy i wszyscy w napięciu czekali na ogłoszenie kolejnych artystów, którzy będą nagrywać „Bez prądu”.

A na koniec wspomniany „Killer is me” Alice in Chains. Choć ja polecam zrobienie sobie przyjemności w postaci obejrzenia wszystkich trzech opisanych koncertów w całości. Czysta przyjemność obcowania z doskonałą muzyką w fantastycznym wykonaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *