Wpisy

Alicja bez prądu

30 lipca 1996 roku to data ukazania się na rynku muzycznym absolutnie wyjątkowego albumu. Tego dnia światło dzienne ujrzał bowiem zapis koncertu z cyklu MTV Unplugged zagranego przez Alice in Chains w Nowym Jorku trzy miesiące wcześniej. Co ciekawe, wstęp ten był pierwszym po ponad dwuletniej przerwie koncertem zespołu.

Choć na płycie wszystko brzmi tak, jakby było zagrane bez najmniejszych potknięć, to tak naprawdę kilka utworów trzeba było wielokrotnie powtarzać zanim uzyskano zadowalający efekt. Rekordzistą pod tym względem był utwór„Sludge Factory”. Layne Staley mylił się bowiem w tekście kompozycji w związku z czym muzycy musieli zrobić do niej wiele podejść. Z trzynastu zaprezentowanych tego wieczora utworów jedynie 5 nie wymagało wprowadzania poprawek. Były to: „Brother”, „No Excuses”, „Rooster”, „Heaven Beside You” oraz „Over Now”. Po raz pierwszy na żywo grupa zagrała wtedy „Sludge Factory”, „Down in a Hole”, „Heaven Beside You”, „Over Now” i „Frogs”. Pojawił się także utwór premierowy – „Killer is Me”.

Dobór kompozycji zagranych przez Alice in Chains unplugged z pewnością nie był przypadkowy. O ile niektóre z nich to niemalże „gotowce” jeśli chodzi o akustyczne aranżacje, tak inne nie są już takie oczywiste. Myślę choćby o „Angry Chair” czy wspomnianym „Sludge Factory”, ale również o „Would?” czy „Rooster”. To fajnie, że panowie pokusili się o zapewnienie im nowej otoczki i złagodzenie nieco ich wymowy.

Na okoliczność swego występu „bez prądu” muzycy Alice in Chains zaprosili do współpracy Scotta Olsona, drugiego gitarzystę grupy Heart. Za wykonanie fotografii dokumentujące to wydarzenie odpowiedzialny był natomiast nie kto inny jak sam Danny Clinch.

Koncertowi towarzyszyła piękna, choć skromna oprawa i wyjątkowe oświetlenie. Elementy te dodały występowi niepowtarzalnego uroku i tworzyły ciekawy, ciepły klimat.

Niestety, wewnątrz zespołu nie działo się wtedy dobrze, a uzależnienie Layne’a Staleya od narkotyków postępowało. Fakt ten z pewnością nie pozostawał bez wpływu na relacje członków grupy. Niemniej jednak, dla widzów jest to raczej niezauważalne. Zespół wydaje się być zgrany, a Cantrell i Staley śpiewający wspólnie niektóre partie wokalne brzmią razem doskonale.

W latach 90-tych kanał MTV, jak sugerowała jego nazwa, nadawał faktycznie właściwie wyłącznie muzykę, a koncerty z cyklu MTV Unplugged były pionierskim pomysłem tej telewizji. Występy Nirvany, Pearl Jam czy właśnie Alice in Chains należą moim zdaniem do jednych z najlepszych w serii. Choć w tamtym czasie swoje występy unplugged zarejestrowało mnóstwo wyjątkowych artystów, jak choćby Bob Dylan, Eric Clapton, Mariah Carey, The Cranberries, Stone Temple Pilots czy George Michael. Koncerty z tego cyklu odbywały się także po roku 2000, jednak już znacznie rzadziej trafić było można w tym zestawieniu na wykonawców rockowych.

Akustyczny występ Alice in Chains jest zatem nie tylko niewątpliwą ucztą dla uszu, ale również sentymentalnym powrotem do czasów świetności MTV.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *