Wpisy

We’re Not the Best, But We’re Pretty Good

Dziś znów odrobina historii związanej z grunge’em. Logo Sub Pop – wytwórni płytowej z Seattle to symbol, który każdemu fanowi grunge’u natychmiast nasuwa konkretne skojarzenie. Ta kultowa już firma produkcyjna zaczynała swoją działalność jako fanzin by w ciągu kilku lat rozrosnąć się do rozmiarów sporej wytwórni płytowej mającej pod swymi skrzydłami chociażby takie gwiazdy lokalnej sceny jak TAD, Mudhoney czy Soundgarden. Niektórzy zarzucają jej założycielom Bruce’owi Pavittowi i Jonathanowi Ponemanowi chciwość i nastawienie jedynie na zysk, jaki przynosiła sprzedaż płyt z muzyką grunge. Niewątpliwie, Bruce i Jonathan wyczuli koniunkturę i wstrzelili się idealnie w odpowiedni moment a przy tym sami, wraz ze swoją wytwórnią stali się legendarni. Duży udział w promocji nowo-powstałej wytwórni płytowej z Seattle miał zespół Soundgarden. Na płycie „Echo of Miles” znajduje się nawet nagranie grupy o wymownym tytule „Sub Pop Rock City”.

Logo Sub Pop

Początkowo duet Pavitt-Poneman głównie inwestowali własne pieniądze aby wydawać kolejne single grunge’owych kapel.  Tym sposobem wydano album Green River “Dry as a Bone” oraz singiel „Hunted Down”/”Nothing to Say” Soundgarden czy „Touch Me, I’m Sick” Mudhoney. Panowie mieli jednak ambicje, aby stać się drugim Motown i wypromować brzmienie Seattle, zaczęli więc współpracować z producentem Jackiem Endino.  Równolegle uruchomiono też Sub Pop Singles Club czyli serwis, do którego mogli przystępować fani aby dzięki subskrypcji co miesiąc otrzymywać płytę z najnowszymi nagraniami sygnowanymi marką Sub Pop. Tak dotarł do ludzi „Love Buzz”  – pierwszy singiel Nirvany. Po „Nevermind” i tym, jak Nirvana rozpoczęła współpracę z większą wytwórnią płytową (Geffen Records) inne zespoły poszły w jej ślady i ruch ten stał się początkiem schyłkowej ery Sub Pop. Połączono co prawda siły Sub Pop z Warner Bros Records ale utracono tym samym status wytwórni niezależnej. Otwarto także filie Sub Pop na całym świecie, jednak bez spektakularnego sukcesu. Na swoim koncie wytwórnia ma jednak dwie platynowe płyty – „Bleach” Nirvany i „Give Up” The Postal Service oraz kilkanaście albumów i singli, które pokryły się złotem. Oprócz tych oczywistych, wśród wielu artystów związanych z Sub Pop pojawiają się także takie postaci jak: Moby, Mogwai, Nick Cave, Mark Lanegan, czy White Stripes.

Obecnie Sub Pop nadal funkcjonuje zatrudniając jedynie ok. 40 pracowników i koncentrując swój zasięg na okolicach Seattle i niekoniecznie jedynie na muzyce grunge. Mottem Sub Pop, które pojawia się na stronie internetowej wytwórni jest hasło: „We’re Not the Best, But We’re Pretty Good”. Idąc z duchem czasu wytwórnia pojawia się na Facebooku, czy Twitterze, uruchomiono także sklep internetowy. To już z pewnością inne miejsce niż to z lat 90-tych, trudno także spodziewać się podobnej co wtedy rewolucji z muzyce, która wyniosłaby ponownie Sub Pop do rangi legendy jednak tak naprawdę wytwórnia zapracowała na swój status miejsca kultowego.

Z ciekawostek warto wspomnieć o tym, że w erze boomu na muzykę grunge Megan Jasper –  recepcjonistka zatrudniona w Sub Pop „stworzyła” nawet grunge’owy słownik. W roku 1992 naciskana przez dziennikarza „New York Times” udzieliła ona tej gazecie wywiadu, w którym wspominała o specyficznym slangu, jakim posługiwali się fani i muzycy grunge. Wymysły Megan nie miały nic wspólnego z prawdą, były one jedynie żartem, sposobem na „zagranie na nosie” pismakom, którzy we wszystkim upatrywali sensacji. I tak świat dowiedział się, że ciężkie buty noszone przez fanów grunge’u to „kickers” a grube swetry będące wizytówką niejednego z nich określa się mianem „fuzz”.

Pozostając w tematyce mody, w 2014 roku na lotnisku Seattle-Tacoma International Airport uruchomiono pierwszy The Sub Pop Airport Store czyli sklep, w którym oprócz płyt kupić można także ciuchy, plakaty i gadżety związane z grunge’em.

Sklep Sub Pop znajdujący się na lotnisku w Seattle

Specyficzny był też sposób, w jaki sama wytwórnia informowała zainteresowanych o tym, że nie będą mogli podjąć z nią współpracy. List, który otrzymywały odrzucone zespoły rozpoczynał nagłówek „Dear Loser”. Świadczyło to o dużej pewności siebie osób tworzących Sub Pop i przekonaniu, że wytwórnia jest obiektem pożądania wielu muzyków. Swoją drogą, zastanawiam się czy gdyby nie Sub Pop to w ogóle usłyszelibyśmy o niektórych zespołach?

Koszulka nawiązująca do nagłówka listu z Sub Pop (zdjęcie zaczerpnięte ze strony https://megamart.subpop.com)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *