Wpisy

Na pierwszym planie – grunge

Dzisiejszy wpis jest podsumowaniem zeszłotygodniowej akcji prezentowania Wam utworów grunge’owych, które zostały wykorzystane na ścieżkach dźwiękowych różnych filmów. Po pierwsze, okazuje się, że wspomniane filmy to naprawdę godne polecenia produkcje a poza tym, jest wiele takich, w których muzyka grunge stanowi doskonałe dopełnienie opowiedzianej historii.

Ten krótki i subiektywny przegląd rozpoczęłam od superprodukcji „The Avengers” i napisanego specjalnie na potrzeby tejże produkcji utworu „Live to Rise”. Autorem kompozycji jest Chris Cornell i moim zdaniem jest to wyczuwalne, utwór ma charakterystyczne brzmienie, któremu bliżej do solowych dokonań Chrisa. Bardzo lubię tekst tej kompozycji, jego przekaz jest prosty i ładnie nawiązuje do tematyki filmu „The Avengers”, jednak słowa są tu dobrane tak zgrabnie i oczywiście – po cornellowsku zawierają spory ładunek smutku. Ponadto, podoba mi się to odwrócenie ról zawarte w refrenie – jak słońce, mamy żyć by powstawać, co sugeruje, że celem życia jest otrząsanie się z porażek i dalsza walka.

Mam nadzieję, że z przyjemnością posłuchacie także „Man of the Hour” Pearl Jam. To utwór skomponowany do filmu “Big Fish” Tima Burtona (pol. „Duża Ryba”), pojawia się w napisach końcowych i bezpośrednio koresponduje z treścią filmu, jest bowiem poetyckim pożegnaniem z umierającym ojcem. Nawet jeśli nie znacie filmu Burtona, tekst utworu opowie Wam na swój sposób tę baśniową i pełną magii historię. To jeden z moich ulubionych tekstów Eddiego, absolutnie trafia w punkt.

„Man of the Hour” pojawia się także na kompilacyjnym albumie Pearl Jam pt: „Rearviewmirror”, na płycie „Live at Benaroya Hall” oraz na kilku bootlegach Pearl Jam. Od momentu śmierci Johnny’ego Ramone’a Eddie Vedder wykonując ten utwór na żywo dedykuje go – z kilkoma jedynie wyjątkami – właśnie temu muzykowi. W 2004 roku „Man of the Hour” był nominowany do nagrody Złotego Globu, jednak nagrody nie zdobył. Utwór został wykorzystany także w jednym z odcinków serialu „Cold case” (pol. „Dowody zbrodni”), a w ostatnim odcinku serii „Roadies” w reżyserii Camerona Crowe’a Eddie Vedder wykonuje tę kompozycję na żywo.

Choć myślimy o grunge’u to bohaterką stała się także piosenka miłosna. W końcu została ona wykorzystana na soundtracku do filmu „Szalona miłość” (ang.”Mad Love”) z 1995 roku. Utwór, o którym mowa to „Love Buzz” Nirvany, a film, wbrew tytułowi, który sugeruje mało ambitną historyjkę dla nastolatków to całkiem niezła produkcja. Faktycznie, może trafiająca bardziej do młodszej grupy odbiorców, ale za to poruszająca ważki temat chorób psychicznych. W filmie oprócz utworu Nirvany wykorzystano jeszcze jedną kompozycję grunge’ową – „Icy Blue” zespołu 7 Year Bitch. Pamiętam, że jako nastolatka kilkakrotnie obejrzałam wspomniany film a nawet nagrałam go sobie na kasetę VHS. Dziś, poza zarysem fabuły nie pamiętam z niego niczego, wtedy jednak robił na mnie wrażenie.

Warto zaznaczyć, że „Love Buzz” tak naprawdę nie jest kompozycją autorstwa Nirvany, a holenderskiego zespołu Shocking Blue i nie powstała ona w latach 90-tych a pod koniec 60-tych. Choć nie jest to autorski utwór sztandarowej grunge’owej grupy to jednak stał się jej pierwszym singlem z pierwszego oficjalnie wydanego longplaya pt: „Bleach”.

Posługując się zaczerpniętą z filmu nomenklaturą, „You’ve Got to Hide Your Love Away” to swoista incepcja – legenda śpiewa bowiem utwór legendy. Ścieżka dźwiękowa doskonałego, przejmującego i niezwykle wzruszającego filmu „I am Sam” (pol.”Sam”) z Seanem Pennem i Michelle Pfeiffer w rolach głównych złożona jest z utworów zespołu The Beatles w wykonaniu innych artystów. Muzyka tej znakomitej grupy jest ilustracją dla kolejnych przeżyć głównego bohatera, którym jest opóźniony umysłowo mężczyzna samotnie wychowujący kilkuletnią córkę. Wspomniane „You’ve Got to Hide Your Love Away” śpiewa tu Eddie Vedder. Autorstwo kompozycji przypisuje się Johnowi Lennonowi i Paulowi McCartneyowi a została ona umieszczona na albumie „Help!” wydanym w 1965 roku. Ten dojrzały wiekowo utwór należy do ponadczasowych, uniwersalnych w przekazie i natychmiast rozpoznawalnych.

Jeśli natomiast nie widzieliście jeszcze „I am Sam” to bardzo Was do tego zachęcam. Z pewnością nie pozostaniecie obojętni na opowiedzianą w nim historię oraz urok tytułowego Sama. Dodam jednak, iż mogę być delikatnie nieobiektywna w ocenie ponieważ jestem zagorzałą fanką talentu Seana Penna.

Grunge lubi też akcję. „What the hell have I?” to kompozycja Alice in Chains, która pojawiła się na ścieżce dźwiękowej filmu „Last Action Hero” (pol.”Bohater ostatniej akcji”) z samym Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej. Co prawda, utwór ten nie został napisany specjalnie na potrzeby tego filmu, ale jak stwierdził Jerry Cantrell – dobrze do niego pasował. Był jednym z pierwszych nagranych z nowym basistą zespołu –  Mike’iem Inezem, który zastąpił na tym stanowisku Mike’a Starra. Autorem kompozycji jest Jerry Cantrell, który wykorzystał tu oryginalne połączenie gitary z sitarem uzyskując charakterystyczny riff i psychodeliczne brzmienie.

Pamiętam, że dawno temu poznałam cały soundtrack do filmu „Last Action Hero” i polubiłam go. Zdecydowanie pasuje do tego gatunku filmowego. Bardzo dawno nie słuchałam tych utworów, muszę to nadrobić.

A na koniec utwór, który mam nadzieję stanie się dla wielu dobrą wróżbą. Jego tytuł wiąże się bowiem z ciekawym zjawiskiem pogodowym gdy w tym samym czasie pada deszcz i świeci słońce. „Sunshower” to kompozycja Chrisa Cornella pochodząca ze ścieżki dźwiękowej filmu  „Great Expectations” (pol. „Wielkie Nadzieje”) z 1998 roku. Oprócz tego, że utwór znalazł się na wspomnianym soundtracku był także dodatkiem do japońskiej wersji płyty „Euphoria Morning”. Tekst utworu w piękny sposób opisuje właśnie taką słodko-gorzką relację, gdy z jednej strony towarzyszy nam smutek, ale z drugiej doznajemy oczyszczenia. Jest też promykiem nadziei, a poza tym w poetycki sposób odnosi się do historii Finna i Estelli, bohaterów filmu.

Mam nadzieję, że taka tematyka wpisów także Wam odpowiada. Pewnie w przyszłości pojawią się tu jeszcze inne poświęcone wykorzystaniu utworów grunge’owych w filmach. Przedstawiony zestaw jest tylko niewielkim wycinkiem tego, o czym można napisać, a sam temat jest ciekawy i wielowątkowy. Ciekawa jestem, czy widzieliście wspomniane przeze mnie filmy i znacie opisane kompozycje. A może macie inne ulubione utwory filmowe?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *