Wpisy

Odłamek historii – o pewnej płycie i pewnym koncercie.

Poza niewątpliwie nostalgicznym wydźwiękiem dnia 1 listopada jest to także data, która wiąże się z  pozytywnymi wydarzeniami muzycznymi. Należą do takich – wydanie przez Nirvanę w roku 1994 płyty z zapisem koncertu „MTV Unplugged in New York” oraz w roku 2005 płyty „Sliver”. Mój wczorajszy wpis koncentrował się na innych sprawach, w związku z tym, z delikatnym poślizgiem dziś skupię się na płycie „Sliver”. Jest to album kompilacyjny, zawierający 19 kompozycji pochodzących z albumu „With the lights out” oraz 3 niepublikowane dotąd nagrania zespołu: „Spank thru”, „Sappy” oraz wersję demo „Come as you are”. Podobno zarówno o wyborze zdjęcia na okładkę płyty, jak i o tytule albumu zdecydowała Frances Bean – córka Kurta Cobaina (tytuł oznacza po polsku odłamek, odprysk). Zdjęcie z okładki przedstawia wysypujące się z pudła kasety magnetofonowe z muzyką Nirvany (a nawet pierwotnej wersji zespołu o nazwie Fecal Matter). Dla fanów Nirvany „Sliver” będzie zapewne gratką, albumem do kolekcji, może jednak bardziej warto zainwestować w „With the Lights out”- box set z 3 płytami CD oraz płytą DVD zawierający niepublikowane utwory, wersje demo, nagrania z prób i inne rarytasy. Dla osoby dopiero zapoznającej się z twórczością Nirvany natomiast „Sliver” będzie dobrym zbiorem najistotniejszych utworów zespołu i reprezentatywną próbką stylu gry Kurta, Dave’a i Krista.

Okładka „Sliver”

Niektórzy będą także zapewne pamiętać, że to właśnie 1 listopada, tyle, że w 1996 roku Pearl Jam zagrał swój pierwszy koncert w naszym kraju! Działo się to aż 21 lat temu na warszawskim Torwarze. Podobno panowie lecąc do naszego kraju nie mieli pojęcia o tym, że 1 listopada w Polsce obchodzi się święto z gruntu smutne. Dowiedzieli się o tym już na miejscu i ktoś wpadł na pomysł, aby w trakcie koncertu na Torwarze scena była udekorowana świecami.

Pearl Jam na Torwarze, fot.Krzysztof Plebankiewicz

Koncert był jednak głośny i mocny, Pearl Jam zagrał dla polskiej publiczności aż 26 utworów (w tym dwukrotnie bisował), a za zestawem perkusyjnym zasiadł Jack Irons. Może się to wydawać dowcipem, ale bilety na – dla niejednego fana – wymarzony koncert kosztowały zaledwie 35 lub 40 zł! Zostały wyprzedane na kilka tygodni przed wydarzeniem, które – przypomnę – jest już historyczne bo miało miejsce ponad 20 lat temu.

Bilet na koncert Pearl Jam na Torwarze, 1.11.1996

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *